Czytaj przy ----»» Stranger- nieznajomy
[R E T R O S P E K C J A]
Kolejny dzień spędzałem przy rozmyślaniu nad propozycją Kenny'ego. Po kilku godzinach zdecydowałem.
-Zgadzam się-powiedziałem do telefonu.
-Spotkajmy się o 20:00 przy starych magazynach obok Kendall Street. Masz być SAM-podkreślił.
Wsiadłem do mojego starego samochodu i ruszyłem przed siebie. Bałem się, ale potrzebowałem tych pieniędzy. Dodałem trochę gazu, bo i tak byłem już spóźniony. Zjechałem z głównej drogi w las. Było ciemno, ale światła reflektorów oświetlały lekko tą wąską i krętą drogę. Magazyny Kenny'ego porozstawiane były we wszystkich lasach stanu Floryda. Gliny rzadko tu bywały, więc gromadził tutaj ogromne ilości towarów.
Zatrzymałem się, wyłączyłem silnik. Światła mojego samochodu oświetlały rozzłoszczoną twarz Kenny'ego, który miał założone ręce na klatce piersiowej i spoglądał na mnie spod byka. Wyłączyłem światła, przełknąłem głośno ślinę i udałem się w stronę mojego "szefa".
-W tych interesach nie wolno się spóźniać, zapamiętaj-przywitał mnie podając torebeczkę z białą zawartością-Amfetamina-oznajmił krótko-Masz sprzedać jak najwięcej. Spróbuj pisnąć tylko słówko od kogo to masz, a skończysz jak Josh-powiedział i zniknął za rogiem.
Znałem Josha. Wpadł w złe towarzystwo Kenny'ego, sprzedawał narkotyki, a następnie zaczął współpracować z policją. Kilka dni poźniej zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.
Nie chciałem być dilerem, ale strasznie potrzebowałem tych pieniędzy. Mama chorowała i nie mogła pracować, a ojciec nas zostawił.
Pojechałem na przedmieścia Greenwood. Znajdował się tam nieczynny dworzec. Było tu dużo chętnych, trzęśli się kiedy widzieli choć jeden gram działki. Bardzo współczułem tym ludziom. Podszedł do mnie młody chłopak. Miał zaczerwienione oczy i sine ręce. Było widać, że często sobie wstrzykiwał. Zrobiło mi się go tak cholernie żal...
-Dddaj mii ttrochę-wydukał wyciągając trzęsącą się dłoń w moją stronę.
-150$-odpowiedziałem zachrypniętym głosem.
Spuścił głowę w dół i chwiejnym, ale dość szybkim krokiem zaczął się oddalać. Rozejrzałem się wokół. Wszyscy patrzyli na mnie. Byłem dla nich królem, wybawcą, bogiem, bo w końcu sprzedawałem coś, czego oni pragnęli i potrzebowali. Chciałem im pomóc, wykrzyczeć, że są na świecie ludzie, którym zależy na ich szczęściu, że z każdej trudnej sytuacji jest jakieś inne, normalne wyjście.
Serce pękło mi na kilkadziesiąt drobnych kawałków, gdy zobaczyłem 14-sto letnią zagubioną dziewczynę. Co ona tu robi? Co strasznego wydarzyło się w jej życiu, że sięgnęła po narkotyki? Na prawdę chciałem im pomóc a tymczasem co zrobiłem? Sprzedałem im kolejne działki.
Po dwóch godzinach patrzenia na ten syf, udałem się w stronę domu. Założyłem słuchawki, włączając smutną i przygnębiającą piosenkę, by jeszcze bardziej się zdołować. Po drodze wstąpiłem do starbucks'a. Wziąłem ostatni łyk shake'a i wyrzuciłem kubek do śmietnika. Z zadumy wyrwał mnie przenikliwy, okropnie głośny pisk dziewczyny. Tak, to na pewno była dziewczyna. Skręciłem w ciemną, ślepą uliczkę i ujrzałem dorosłego mężczyznę, który gwałcił drobną i bezbronną dziewczynkę. Bez zastanowienia podbiegłem do niego uderzając go w twarz. Był moją okazją do wyrzucenia z siebie całej złości. Kilka ciosów w nos i brzuch. Rozejrzałem się, a wokół było pełno krwi.
-Należało ci się-spojrzałem na niego i wziąłem telefon do ręki, ale mężczyzna wyszarpał mi go i uciekł.
Było ciemno. Widziałem tylko jej kruchą sylwetkę. Miała białą koszulę, więc łatwo było dostrzec na niej świeże plamy krwi.
-Dziękuję-szepnęła tylko, po czym uciekła.
Chciałem biec, chciałem jej pomóc. Nie mogła przecież zostać z tym sama, ale stchórzyłem. Nogi miałem jakby przybite do ziemi. Nie potrafiłem się ruszyć. Zostawiłem ją samą sobie. Samiusieńką i bezbronną. Wróciłem roztrzęsiony do domu, nikomu nic nie mówiąc.
*3 lata później, teraźniejszość*
Każdej nocy, gdy nie potrafię zasnąć przypomina mi się ten dzień. Najgorszy dzień mojego życia. Dzień, w którym zaczęły się wszystkie moje problemy...
_____________________________________
Witamy! Za nami pierwszy rozdział. Mamy nadzieję, że się spodobał. Teraz rozdziały będą dodawane szybciej.
Dziś swoje urodziny obchodzi Pattie-mama Justina, więc chciałybyśmy życzyć jej wszystkiego najlepszego, aby znalazła swoją bratnią duszę i była dumna ze swojego syna jak dotychczas.
Do następnego!
~Forever Beliebers
Świetny!
OdpowiedzUsuńDziękujemy :')
UsuńSuper *-* Oby tak dalej ;*
OdpowiedzUsuńSBDISNZBDJEJSBDBGHJSJSNXBFHDIDJFNFHFJDJXJFFBJD. NA POCZĄTKU SIE TROCHE ZGUBIŁAM I TAKIE WTF CO SIE DZIEJE (JESTEM TAK TROCHE NIEOGARNIETA, ALE SHHH) I POTEM TAKIE AWWW, JAKI JUSTIN JEST FAJNY, MIMO TEGO GOWNA NARKOTYKOWEGO.
OdpowiedzUsuńZWYKLE W FF CHŁOPAK W KTÓRYM ZAKOCHUJE SIE GŁÓWNA BOHATERKA JEST BEZ UCZUĆ, WIEC MIŁO PRZECZYTAĆ COS, Z TAKĄ ODMIANĄ.
JESTEM CIEKAWA CO BEDZIE DALEJ I JAK TO SIE WSZYSTKO ROZWINIE.
SERIO TO LUBIE BDJDJSDDKSDHEID
ŻYCZĘ WAM WENY
FJSIFRBJD
ILY
@luoeh (katy)
ps czytacie moze jakies ff?
Pozdrawiam x
ps2
Ja czytałam Jaybellę :'( Martyna czyta Dangera, 30 day to Boyfriend [jakoś tak] no i coś tam jeszcze chyba:)
UsuńZa opinię na prawdę dziękujemy, bo jest dla nas niezwykle ważna!
ily
Oops cos sie napisało. Zignorujcie ps2.
OdpowiedzUsuńSORYYYYY
Knjdsfnjdsngjngjfgfjf mega oby tak dalej <33333 !!!
OdpowiedzUsuńDziękujemy bardzo! :')
UsuńJutro 2 rozdział!
NO ZAJEBISTE TO JEST,Zaraz zabieram sie za czytanie kolejnego rozdzialu :-D
OdpowiedzUsuńOby tak dalej B-)
Sandra :-*
Dziękujemy:*
Usuń